Pani Jadwiga, młodsza z córek Józefa Piłsudskiego, 28 lutego przyszłego roku skończy 91 lat. Miałem ten zaszczyt poznac ją dwa lata temu osobiście. W młodości byłą piękną dziewczyną i nie dośc, że piękną, to na dodatek bardzo dzielną. Dośc powiedziec, że ukończyła tuż po wojnie architekturę, a studiowała również psychologię i urbanistykę. W czasie wojny, którą spędziła w Anglii, służyła jako porucznik-pilot w służbie pomocniczej Royal Air Force. Jest w jej twarzy rzadko spotykany rodzaj szlachetności, cechujący zazwyczaj ludzi mądrych i dzielnych, jakby te cechy czy raczej przymioty ducha, przekładały się w niepojęty sposób na zewnętrzny wygląd. Jesienią 1990 r. powróciła na stałe do Polski. Nie mogę oderwac oczu od przedwojennych fotografii pani Jadwigi... czwartek, 12 sierpnia 2010
Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska
Pani Jadwiga, młodsza z córek Józefa Piłsudskiego, 28 lutego przyszłego roku skończy 91 lat. Miałem ten zaszczyt poznac ją dwa lata temu osobiście. W młodości byłą piękną dziewczyną i nie dośc, że piękną, to na dodatek bardzo dzielną. Dośc powiedziec, że ukończyła tuż po wojnie architekturę, a studiowała również psychologię i urbanistykę. W czasie wojny, którą spędziła w Anglii, służyła jako porucznik-pilot w służbie pomocniczej Royal Air Force. Jest w jej twarzy rzadko spotykany rodzaj szlachetności, cechujący zazwyczaj ludzi mądrych i dzielnych, jakby te cechy czy raczej przymioty ducha, przekładały się w niepojęty sposób na zewnętrzny wygląd. Jesienią 1990 r. powróciła na stałe do Polski. Nie mogę oderwac oczu od przedwojennych fotografii pani Jadwigi... niedziela, 6 czerwca 2010
dzieje pewnej książki
właśnie przed chwilą dostałem telefonicznie od R. wiadomośc o śmierci. Witka. Witek był wielką miłością A., rodzonej i starszej o kilka lat siostry Hanki, mojej pierwszej dziewczyny. Byli z Witkiem razem przez kilka lat, wielka i ładna studencka miłośc, poznali się na filozofii, którą na dawnej Akademii Teologii Katolickiej, dziś Uniwersytet Wyszyńskiego, studiowali. Witek był niesamowicie przystojnym, inteligentnym i mądrym facetem, A. zaś na dodatek nieprzyzwoicie zgrabna z długimi nogami i nosiła spódniczki mini w wersji mini. Pewnego lata po ukończeniu studiów nagle się rozstali, po wakacjach na Mazurach, które spędzali wspólnie z kanadyjską kuzynką Alki i jej kanadyjskim znajomym. Po tych wakacjach Alka ogłosiła, że emigruje do Kanady jako żona tego Kanadyjczyka z mazurskich wakacji. Kilka lat później w księgarni natknąłem się ma książkę, jedną z tych, lektura których zapada na całe życie. Była to "Sztuka pamięci" Frances Yates w tłumaczeniu Witka, który został pracownikiem naukowym na ATK. Jeszcze kilka lat później w wiedeńskiej bibliotece odkryje uważany za zaginiony tekst Arystotelesa przepisany przez średniowiecznego kopistę.
Egzemplarz "Sztuki pamięci" podpisany moim imieniem i nazwiskiem spoczywa sobie w prywatnej bibliotece Zbigniewa Herberta, dla którego ta książka była odkryciem i jedna z ostatnich lektur przed śmiercią. Nie mógł nadziwic się, że wcześniej nie wpadła mu w ręce, ale mały nakład to tłumaczył.
Dzisiejszy telefon od R. związany był z planem powtórnego wydania "Sztuki pamięci" przez pewne wydawnictwo, które na razie zdobyło informacje, ze Witek nie żyje, że był samotny i do śmierci mieszkał z mamą, która też już nie żyje. Na tym trop w poszukiwaniu spadkobierców Witka się urywa, a wydawnictwo chce wydac książkę lege artis, z zachowaniem praw autorskich tłumacza.Poradziłem im, aby poszukali na dawnym ATK, a ja swoja drogę via Hanka zapytam A., na pewno wie coś o dalszej rodzinie nieżyjącego Witka.
środa, 28 kwietnia 2010
Kurkołak
w wielu mitologiach (m.in.słowiańskiej i germańskiej) i legendach człowiek, który potrafił się przekształcić w kurę. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Wierzono, że kurkołakiem można stać się za sprawą rzuconego uroku, po ukąszeniu przez innego kurkołaka. Przeistoczenie w kurę było również możliwe dzięki natarciu się specjalną maścią.
czwartek, 22 kwietnia 2010
wtorek, 20 kwietnia 2010
traktor ponaddźwiękowy
traktor ponaddźwiękowy, osiągający na polu prędkośc ponad 1500 km/h, skonstruowany w 1922 r. w ZM Ursus. Na zdjęciu próba oblatywania prototypu. W wersji bojowej traktor wyposażony był w kokpit dla kierowcy, ckm i działko automatyczne. Kierowca mógł się w każdej chwili katapultowac i bezpiecznie ladowac na polu na spadochronie...
niedziela, 18 kwietnia 2010
środa, 24 lutego 2010
dwanaście prac Heraklesa
uzbrojony we własnoręcznie wystruganą, nabijaną kolcami od brony sztachetę,odziany w pozłacaną kufajkę i wzmocniony stalową siatką hełm w kształcie beretu z antenką ruszył Herakles w świat, aby wykonac swoich dwanaście prac. Oto one:
1. Mysz nemejski, syn Ortosa i wnuk Tyfona, brat Świnksa z Kaczych Dołów,pustoszył okolice Nemei, pożerał mieszkańców i ich stada, mieszkał w jaskini o dwóch wyjściach i nie można było go zranic. Herakles początkowo tłukł go maczugą, lecz bez skutku. W końcu chwycił go w ręce i udusił, po czym ściągnął z niego skórę, którą zarzucał potem na kufajkę.
2. Kura lernejska, wielogłowy potwór siejący spustoszenie wśród zbiorów i trzód. Herakles poodcinał Kurze wszystkie głowy przypalając natychmiast po odcięciu kolejnego łba szyję Kury zapałkami, aby łeb nie odrósł.
3. Knur erymantejski, potworna świnia grasująca po Erymancie, którą w ramach dwunastu prac Herakles musiał pojmac żywcem i dostarczyc Eurysteusowi.
4. Krowa kerynejska, która była olbrzymim zwierzem ze złotymi rogami,pożerającym na polach Ojnoe wszystkie zbiory. Krowa kerynejska była bardzo zwinna i Herakles ścigał ja cały rok, aż wreszcie dopadł, ogłuszył sztachetą i zarzuciwszy na ramiona przyniósł Eurystesowi.
5. Robaki stymfalijskie zamieszkujące wielki las nad jeziorem Stymfalos w Arkadii. Pożerały wszelkie uprawy i zadaniem Heraklesa było wytępienie robactwa, czego dokonał przy pomocy preparatu Raid w aerozolu.
6. Chlewik króla Augiasza, w której Augiasz trzymał ogromne stado wszelakiego bydła, nie dbając o usuwanie gnoju.
7. Świniak kreteński, który według niektórych autorów porwał dla Zeusa Europę lub według innych w postac tego Robaka wcielił się Zeus porywając Europę.
8. Ratlerki Diomedesa, króla Tracji, żywiące się ludzkim mięsem. Herakles przybywszy do Tracji rzucił Diomedesa jego ratlerkom na pożarcie, a one ułagodzone takim posiłkiem pozwoliły się Heraklesowi uprowadzic.
9. Podpaska królowej Amazonek Hippolite, którą Herakles zdobył zabijając królową.
10. Borsuki Gerona, których olbrzymie stada wypasał na wyspie Eryteia pastuch Eurytion przy pomocy olbrzymiego pitbulla Ortosa. Kiedy Herakles tam dotarł, wypłacił Ortosowi śmiertelną blachę w czoło, a to samo spotkało Eurytiona,który z piskiem pośpieszył pitbullowi na pomoc.
11. Jedenastą pracą nałożoną Heraklesowi przez Eurystesa, była wyprawa do podziemnego parkingu pod hipermarketem i sprowadzenie stamtąd trzygłowego ochroniarza parkingu, którego plecy porośnięte były zjeżonymi głowami węży.
12. Złote kartofle Hesperyd, prezent ślubny od Gai dla Hery i Zeusa, rosnące na polu strzeżonym przez nieśmiertelną i stugłową dżdżownicę.
niedziela, 7 lutego 2010
sobota, 26 grudnia 2009
środa, 16 grudnia 2009
poniedziałek, 23 listopada 2009
sen o Singapurze
miałem dzisiejszej nocy sen, że jestem z T. i wnuczkami na wakacjach, na warszawskiej Pradze, w jakimś miłym pensjonacie i nagle dowiaduję się, że można wyskoczyć na wycieczkę do Singapuru, bo graniczy on z Pragą. Dziwię się, jak to jest możliwe i dlaczego o tym wcześniej nie słyszałem, bowiem w tym śnie Praga jest moją dzielnicą, tak jak w rzeczywistości. Dumam nad tym i dochodzę do wniosku, że skoro Ziemia jest okrągła, to Singapur może z Pragą graniczyć na identycznej zasadzie, na jakiej USA graniczy z Rosją przez cieśninę Beringa. Mówię więc dziewczynom, żeby spokojnie się rozpakowywały, a ja pójdę na rekonesans sprawdzić, czy pogłoski o tym Singapurze są prawdziwe. Idę starymi praskimi ulicami, istniejącymi w rzeczywistości i natrafiam na kilkumetrowej wysokości mur z czerwonej cegły, który już na pierwszy rzut oka wygląda na graniczny. W murze jest też przejście z granicznymi strażnikami, a za murem, co widzę przez ten wyłom, w którym jest graniczny posterunek, jest niezbyt szeroka, ale na pewno głęboka rzeka, a jej drugi brzeg to stromy, kilkusetmetrowej wysokości skalisty klif, na którym stłoczone wieżowce sięgają do samego nieba, a ich najwyższe piętra giną w chmurach. Jest też kilka gigantycznych świątyń wyglądających na szintoistyczne. Wszystkie budowle są gęsto stłoczone, jak w prawdziwym Singapurze. Zaczynam się zastanawiać, jak wygląda przeprawa na drugi brzeg i po chwili widzę na tym klifie wyjeżdżoną aleję, jakieś zwisające łańcuchy i wtedy uświadamiam sobie, że na pewno te łańcuchy służą do przeciągania jakiegoś promu. I nagle widzę ten prom, jest w kształcie gigantycznej motorówki z kabiną o kosmicznych kształtach rodem z "Odysei kosmicznej", ze srebrno-złotej blachy, jak wahadłowym ruchem wjeżdża, to znaczy jest wciągany na zbocze klifu i z impetem z niego spuszczany. Kiedy wpada do wody wzbija jej tumany. Wracam więc do dziewczyn do pensjonatu, z radością obwieszczam, że to prawda z tym Singapurem, podchodzę do okna i widzę z niego ten singapurski brzeg, monumentalny, bez śladu żywego człowieka i budzę się...
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































