wtorek, 25 marca 2008

a po odwróceniu o 180 stopni zamienia się w konferekt Ducha Wegetarian :)
niby niewinna miska z warzywami...

poniedziałek, 24 marca 2008

dni drugie świąt wszelakich zbierają swe okrutne żniwo, żniwo obżarstwa... :)

piątek, 21 marca 2008



czwartek, 20 marca 2008

w moim mieście budują ohydne hotele, w środku których podobno jest luksusowo...
w moim mieście, jak zresztą w każdym, dużo jest samotnych ludzi...
moje miasto pnie się do samego nieba, zbierając siły do ataku na Pałac Kultury...

poniedziałek, 17 marca 2008

jest coś przejmującego w tym, że ktoś z dalekiej Jerozolimy umieszcza nas w swoich modlitwach przed Ścianą Płaczu, ktoś, kogo się nawet na oczy nie widziało, ktoś, kto nas odnajduje mailowo w nieskończonych przestrzeniach internetu, ktoś, kto okazuje się córka człowieka, który był za swego życia w jakiś sposób dla nas ważny. To wszystko może oznaczać, że zatrzymało się na nas oka spojrzenie bogów, którzy raczyli obdarzyć nas na moment swoim zainteresowaniem. W takich chwilach nietrudno zrozumieć stoików, Hildegardę z Bingen, Barucha Spinozę czy Teilharda de Chardin. Podejrzenie przenikającej wszystko co jest siły zamienia się w niemal pewność, na której niczym na solidnym fundamencie wznosimy samych siebie aż do samego nieba.

niedziela, 16 marca 2008

niedzielne dytyramby

martwe budziki mechaniczne, które zawsze można ożywić, wprowadzając ich wskazówki w ruch przy pomocy specjalnych pokręteł... Stoją na moim biurku w liczbie na razie dwóch, stylizowane na czasomierze sprzed II wojny. Są nieme, wymownie milczące, a jest w ich milczeniu nuta jakby wyrzutu, że skazałem ich na bezużyteczność, podziwiając w nich tylko kształty, obojętnie przechodząc obok tego, do czego tak naprawdę zostały powołane. Być może jest w moim do nich stosunku element podświadomej zemsty, za czyny ich braci w ciemne poranki, ze szczególnym uwzględnieniem poniedziałkowych. Tykanie ich wskazówek i dźwięk dzwonków zmusza nas do życia...

środa, 5 marca 2008

Florentyna w rui :(
półka lalek :)
dzieło Łba Prosiaka na zielonej ścianie :)
na własnoręcznie zrobionym stole :)
i dalej ono :)
i znowu biurko, a właściwie półka nad nim :)
moje biurko :)